20
Paź

To tylko kropla w morzu komentarzy, które pojawiły się po filmie i pojawiają się nadal. Trwa wojna między słuchaczami Paktofoniki, fanami Magika a ludźmi, którzy uważają Piotrka za największego życiowego nieudacznika i debila. Kto według mnie ma rację? Nikt! I jedni i drudzy są wielkimi imbecylami.
Wyciąganie z tekstów jakiś wiadomości podprogowych, wymyślanie historii dlaczego magik skoczył – komedia po prostu. Ale nabijanie się ze śmierci, tworzenie „parodii skoku” – to chyba lekka przesada, nie chodzi mi tu o uczucia religijne, tylko o zwykły szacunek i wyrozumiałość dla rodziny i przyjaciół magika.

Magik był artystą i to nie byle jakim, poświęcał całego siebie muzyce. To właśnie powodowało wszystkie jego życiowe problemy, ponieważ nie potrafił rozdzielić  swojego muzycznego świata, od świata przyjaciół i co najważniejsze rodziny! Jeśli poukładać by jego życiowe priorytety, to na pierwszym miejscu jest MUZYKA, na drugim rodzina, a na trzecim on sam. Nie był wyjątkowy pod tym względem, bo np. Riedel, czy Marley wyznawali podobną hierarchię… Każdy z nich został zapamiętany jako wielki artysta – i słusznie. Tylko jak skończyli i jak wyglądało ich życie prywatne.

Wracając do Magika, zostawienie żony z trzyletnim dzieckiem, to najgorsze co można zrobić. Nie była to śmierć przypadkowa, tylko świadoma! Dlatego pod tym względem, uważam go za… grzecznie mówiąc drania.

O tym, że taki film powstał i ma zostać pokazany w kinach dowiedziałem się w czerwcu tego roku, przy okazji szukania informacji na temat Paktofoniki i Kalibra. Szczerze powiedziawszy, liczyłem na film w którym będzie pokazana niekoloryzowana historia Paktofoniki, a była fabularyzowana i to głównie Magika, a nie całej Paktofoniki. A jeśli już historia Magika, to gdzie jak słusznie zauważył dAb, historia Kalibra?! Przecież gdyby nie Kaliber 44, to nie było by Magika! O czasach w Kalibrze było 10-15 minut filmu i to w okrojonej wersji…
Z recenzji jakie zobaczyłem w sieci, jedna tylko była szczera (nie „fanowska”) i ciekawa:

Ogólnie rzecz biorąc, ten film spodobał mi się. Zastanawiam mnie tylko, czy to z powodu że słucham Paktofoniki, czy był rzeczywiście dobry? Tak btw. dzięki niemu zdałem egzamin na prawo jazdy i za to na pewno jestem mu wdzięczny 😉

Po premierze filmu, popularność takich zespołów jak: Paktofonika, Kaliber 44 czy Pokahontaz wzrosła znacząco.

Odsłuchania Paktofoniki w serwisie Last.fm

Odsłuchania Kaliber 44 w serwisie Last.fm

Odsłuchania Pokahontaz w serwisie Last.fm

Mnie to cieszy, ale „prawdziwych fanów” PFK, którzy słuchali Magika, jak jeszcze inni srali w pieluchy to nie cieszy! Bo przecież, to tylko im może się podobać ta muzyka, bo oni są starsi i oni się na niej wychowali!
Ha ha! Jak słucham te historie, to boje się, żeby nie parsknąć śmiechem komuś w twarz. Bo tak naprawdę, większość zna Paktofonikę nie długo – sam słucham ich piosenek od dwóch lat, a Kalibra może z 4 lata. Po cholerę okłamywać innych, a zarazem samych siebie? Z resztą, to dobrze że inni ludzie zaczęli słuchać tej muzyki i wyśmiewanie ich jest po prostu żałosne.

, , , , ,

02
Paź

Film – w dzisiejszych czasach chyba najlepsze medium kulturowe, bo nie ukrywajmy ile osób czyta teraz regularnie książki? Nie mam tu na myśli jednej książki na rok, albo czytanie lektur szkolnych. Chodzi mi o czytanie dla przyjemności i na tyle częste by w miarę możliwości wyrobić sobie jakiś „gust” książkowy, co raczej nie możliwe jest czytając „od święta”.

Od XIXw. dzięki Edisonowi mamy możliwość kręcenia utworów wizualnych, a od 1922 audiowizualnych. Więc dlaczego by z tego nie korzystać?
Chodzi mi dokładniej o sytuacje w polskich szkołach (nienawidzę tego terminu), film jest to ostatnia rzecz jaką chcą pokazać nauczyciele j. Polskiego na lekcjach… dlaczego?! Nie twierdzę że ta teza tyczy się wszystkich, bo sam znam wielu nauczycieli, dzięki którym zobaczyłem wiele naprawdę znakomitych filmów. Mimo to, duża część polonistów jedynymi tworami kultury filmowej jakie pokazują swoim uczniom, to ekranizacje lektur – w większości najgorsze ścierwo filmowe jakie może być, nie dość że już książki okraszone są tuzinkową fabułą, która ciekawi jedynie fanatyków danego gatunku, to jeszcze pokazywanie ekranizacji tych „dzieł” to po prostu makabra!
Rozumiem, że program nauczania, że matura, że egzamin gimnazjalny… Ale czy naprawdę nie ma czasu by raz na miesiąc lub dwa, puścić jakiś dobry film? Albo nawet dać uczniom zaproponować jakiś tytuł, bo mimo iż wyglądają na subkulturowych matołów, nie muszą nimi być!!!

Ze swojej strony mogę polecić kilka filmów, które naprawdę warto obejrzeć w szkole – filmy dla młodzieży, ale nie jakieś gówniane pseudo dokumenty puszczane przez pedagoga szkolnego, tylko filmy które zmieniają percepcje wielu osób… bynajmniej tak mi się wydaję.

„Requiem for a Dream” – Genialny film opowiadający o uzależnieniach i obsesjach, na przykładzie czterech osób o różnych charakterach i należących do różnych grup społecznych. Jest to jeden z niewielu filmów, po których obejrzeniu byłem spocony (sic!). Moim zdaniem najlepsza alternatywa, dla pustych filmów o tym jak to narkotyki są złe.

„Bang, Bang, You’re Dead” – Subkultury, patologia i hierarchia. Szkoła to miejsce w którym te trzy zjawiska to nie jest nic nadzwyczajnego. A co jeśli ktoś jest na tyle słaby, że przestaje wytrzymywać ciągłe poniżanie i odrzucenie?! No właśnie… Do czego mogą doprowadzić głupie zabawy i przemoc psychiczna?
Jest to jeden z tych filmów, po których zastanawiamy się nad tym jacy sami jesteśmy.

„One Flew Over the Cuckoo’s Nest” – Film który większości osób nie muszę opisywać… choć znam parę osób które go nie widziały 🙂 Genialna ekranizacja… genialnej książki.
Czy udawanie chorego psychicznie by uniknąć więzienia i przymusowej pracy to dobry pomysł? Jak mówi przysłowie: „z kim przystajesz takim się stajesz”.

Przedstawiłem tutaj jedną milionową tego co warto zobaczyć i przeanalizować – a tak naprawdę, każdy film warty jest uwagi i dyskusji. I dlaczego pokazałem tu zagraniczne filmy, a mam pretensje głównie do polonistów? Dlatego, że lekcje j. Polskiego mamy przez cały okres nauki obowiązkowej i to cholernie dużo, a uczymy się totalnych gówien! Zresztą kanon lektur obejmuje także tytuły zagraniczne. A jeśli chcemy być ortodoksami polonistycznymi, to polska kinematografia nie jest biedna i takie filmy jak „Dzień Świra”, „Sala samobójców”, „Samowolka” i wiele innych, to nie byle co.
Nie twierdzę, że powinniśmy odstawić książki, tylko chodzi mi o to, że film jest równie dobrym „tworem kultury” co inny papierowy odpowiednik.

, , , , ,

  • Szukaj: